Witam,
mam bardzo podobny problem jak "cyklonit" do -10 wszystko było elegancko, palił od strzała, delikatnie zadymił ale to normalka. Przy -15 było ju trochę gorzej ale jak go chwilę pokręciłem to zawsze złapał, trochę bardziej zakopcił i czuć było jak by spalony olej ale w tedy pomyślałem ze go podusiłem trochę to może z tąd te objawy tym bardziej ze jak już zapalił to wszystko było w porządku, żadnych złych objawów.
Dzisiaj było -23 bateria nie padła, czuć ze jest mocna ale kręciłem go 2-3 min i nie złapał za chwile zaświeciła się kontrolka oleju i wyskoczyło "stop" podczas kręcenia chmura śmierdzącego spalonego oleju. Wyciągam bagnet a tam faktycznie na minimum. Zastanawiam się gdzie i jak podczas kręcenia wciągnęło litr oleju??
Dodam ze od wymiany do wymiany średnio co 15 tys brał góra 0,6 L (Mobil pełny syntetyk 505.01) przy dynamicznej jeździe, wszystkie filtry wymienione 8 tys. temu. Nie było wcześniejszej żadnych złych objawów typu brak mocy, nie równa praca, ubytki płynu chłodzącego, wtryski czy jakieś problemy z turbiną.
Jedyne co mi chodzi po głowie to do wymiany świece żarowe, to by wyjaśniało ciężki zapłon no ale gdzie ten olej wciągnęło i przez co??
Jak ktoś miał podobne problemy bardzo proszę o pomoc bo jak pomyśle ze muszę jeździć po tych magikach w mojej okolicy to mi się słabo robi.