Jump to content
  • Content count

    283
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

About [email protected]

  • Birthday 12/03/1975

Informacje osobiste

  • Imię
    Michał
  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Poznań

Samochód

  • Generacja
    B8
  • Silnik
    B8 1.8 TSI 180KM
  • Rok produkcji
    2017

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Ewidentnie diler źle wylicował. Wróć do nich, niech poprawiają. Brak słów na nich ...
  2. W moim Arteonie do 140 km/h hamowanie jest jak najbardziej normalne. Natomiast powyżej tej prędkości na autostradach buczy conajmniej niepokojąco. Na forum Arteona ludzie piszą, że do 10.000 km serwis im wymieniał komplet na gwarancji, a powyżej tego przebiegu "odprawiali z kwitkiem". Dlatego warto to jak najszybciej sprawdzić i w razie czego zgłosić.
  3. Mój 1,4 (2015) dopoki nie sprzedałem do 15.000 km nie wymagał dolewki ani trochę.
  4. Co do powłoki lakiernicze wytyczne producenta VW faktycznie dopuszczają grubość powłoki lakiernicze do 400um (powyżej nadwozie jest niszczone). Ja kupiłem Arteona i na całym nadwoziu jest 200-220um (sprawdzałem przy odbiorze u dilera). Poprzedni Passat B8 miał 90-120um. Tak więc powłoka może być grubsza od optymalnych 120um, ale musi być w miarę równa na wszystkich elementach zewnętrznych pojazdu (wnęki drzwi zawsze mają mniej). W Twoim przypadku trzeba dobrze się przyjrzeć tej powłoce (czy wizualnie jest ok), bo rozrzut jest trochę duży (170-250), ale nie wykluczający go z zakupu i stwierdzenia, że jest to oryginalna fabryczna powłoka lakiernicza. Szpachli na pewno tam nie ma.
  5. Dokładnie, tak będzie najłatwiej do przełożenia i co najważniejsze, będzie wyglądało jak z fabryki.
  6. Inna jest dolna blenda zderzaka. W wersji bez zaślepek trzeba by wycinać samemu otwory i przymocować jakoś zaślepki. W oryginalnej blendzie otwory pod zaślepki nie tylko są wycięte, ale też i lekko przetłoczone krawędzie do wewnątrz oraz punkty umożliwiające montaż zaślepek.
  7. Po tych wszystkich wpisach na temat czytania znaków, można wyciągnąć jeden wniosek. Jeżeli fabrycznie jest zrobione to ok, to czytanie znaków działa w 99% poprawnie bez żadnych problemów (tak przynajmniej jest już w moim czwartym VW w ostatnich czterech latach), a jak od samego początku jest to skopane, to nikt w serwisie nie umie już tego uruchomić. Strasznie to dziwne i irytujące.
  8. Raczej nieszczelność jest na przewodzie od wlewu do zbiornika (jak wlane było paliwo do pełna, to znajdowało się w nim trochę czasu) lub na przewodzie odpowietrzającym.
  9. Jeżeli chodzi o Autohold w DSG przesuwając się np. w korkach, to ja go nie używam, gdyż uważam, że jest to bez sensu. Oczywiście nie przełączam wtedy przekładnię na pozycję P, tylko trzymam poprostu nogę cały czas na hamulcu. Dlaczego? Już piszę. Używając funkcję Autohold i chcąc przesuwać się co chwilę w korku do przodu, trzeba za każdym razem przekładać nogę z hamulca na gaz (aby auto chciało za każdym razem ruszyć). Bez sensu. Dla mnie wygodniejsze jest trzymanie jej ciągle na hamulcu i popuszczanie w momencie jak auto ma się przesuwać. Uważam to za wygodniejsze dla mojej nogi od ciągłego przekładania jej z jednego pedału na drugi. Nie powoduję tu żadnego zagrożenia i nie jeżdżę jak anemik po mieście. Wcześniej miałem manualna i tam funkcję Autohold używałem cały czas. Jednak w DSG nie chce mi się jej używać, podobnie z resztą jak łopatek za kierownicą. Po to mam automat, żeby przełączanie biegów mieć głęboko w nosie. Łopatki to fajny gadżet, żeby się popisać przy znajomych lub przy sprzedaży, natomiast w codziennej jeździe do pracy, jak dla mnie zbędna rzecz. Wiem, że są tacy użytkownicy, co non stop używają łopatek, Autohold, ogranicznik prędkości czy eko porady i ja to oczywiście szanuję.
  10. Ręcznie biegi może przerzuciłem z dwa razy dla wypróbowania.
  11. Mam DSG i nigdy nie używam Autohold i nie zaciągam ręcznego na postoju. Wystarcza mi dźwignia w pozycji P. Drastycznie też staram się nie hamować podczas jazdy. Przejechałem 5 tys. km i hamulce już delikatnie buczą przy hamowaniu.
  12. Gwarancja jest 2 lata. Jeżeli przedłużałeś to walcz, bo ewidentnie fotel jest wadliwy moim zdaniem. Nie czytałem na tym forum wcześniej o takich przypadkach. Trzeba też pamiętać o regularnej konserwacji skóry, bo to bardzo istotne. Raz gorąco, raz mróz i skórę trzeba pielęgnować, jednakże niecałe trzy lata, to trochę zbyt krótko żeby spodziewać się już z nią problemów.
  13. W tym wypadku zdecydowanie lepiej postawić na wygląd niż na "różnicę" w komforcie 😉
  14. Auto składa się z tysięcy części od różnych producentów z każdego zakątka świata (np. zbiornik wyrównawcy z Brazylii, uszczelki z Ukrainy, dywaniki z Finlandii, wygłuszenia pod kokpit z Polski, akumulatory z Korei, niektóre skrzynie biegów z Japonii, głośniki z Chin, jakiś sterownik z Wietnamu, wycieraczki z Belgii, podsufitka z Czech a kolumna kierownicza z Francji itd). Utrzymanie odpowiedniej jakości tych wszystkich części i odpowiedniego poziomu dostaw i cen to odwieczna walka i chleb powszedni każdego producenta aut. Wystarczy, że jeden z producentów części "po cichu" próbuje coś zmieniać w składzie produktu i może to zakończyć się właśnie takimi wpadkami jak te nieszczęśliwe klocki czy tarcze. Dział Zapewnienia Jakości nie zawsze w porę wyłapie takie rzeczy, bo nie sądzę aby VW zgodził się na taką trwałość tych elementów w swoich pojazdach (co innego słabej jakości dolne chromy, które wiadomo, mają być tanie i "jakoś tam" się te naloty na nich wyczyści, lub gdy problemem tkwi w samej konstrukcji auta, to wtedy nie jest to już wina samych producentów części). Przyznanie się oczywiscie do problemu czy działania serwisów w takich sytuacjach, to już zupełnie inna sprawa (boląca utrata reputacji i kosztowne reklamacje itd). Ale to tylko tak, na małe usprawiedliwienie producentów aut, żebyśmy mieli wszyscy świadomość, że to nie jest takie proste i jest to dość złożony proces. Do tego dochodzi jeszcze mordercze tempo projektowania nowych aut i rozpoczęcia ich seryjnej produkcji, bo świat ostro gna do przodu, a konkurencja nie śpi. Wiadomo, w ostateczności klient płaci to i żąda, więc tutaj w takich przypadkach racja powinna być po stronie klienta i nie ma się co dziwić, że się później wkurzają. Mają do tego pełne prawo. Ostatnio w prasie czytałem o płonących BMW. Już jest potwierdzonych kilka przypadków w samej Polsce z tej samej przyczyny błędu konstrukcyjnego i pomimo iż auto o wiele droższe i ogromnego ryzyka jakie ponoszą klienci, na ten moment producent umywa ręce, ale już chyba nie długo, bo sprawa jest już mocno nagłaśniana. Także reasumując, wkurzające wpadki z autami (niekiedy nie do pomyślenia) nie mają górnej granicy cenowej.
×

Important Information

Korzystając ze strony akceptujesz nasz Terms of Use oraz Privacy Policy